Zanim włączę się w łącze i się podłączę

Jesień chyba naprawdę jest bardzo płodnym okresem dla bloggerów. Wystarczy, że spojżę na statusy znajomych i widzę, jak wielu chwali się, że znów pisze. Szczerze, dałem się sprowokować… w końcu jak się już zaczeło?

I tutaj znów lista przemyśleń i jedno, które jest już moim zboczeniem - po co mi to? Faktycznie, pytanie bardzo dobre i zawsze na czasie. Szczerze przyznam, że zawsze miałem problem z odpowiedzią. Dlaczego? Bo sam nie widziałem czego po sobie oczekiwać. Nadal też nie wiem, no ale w końcu 24 latka na karku (i to z solidnym hakiem) do czegoś zobowiązują. Nie, kości mnie bolą przez grypę, której staram się nie dać… I chyba też nie tetryczeję (ten okres przechodziłem w okolicy “oczka“).

Wracjąc do tematu (wredna gaduła ze mnie, zawsze zmieniam temat) po co mi blog? Kiedyś powiedziałem - by pokazać swoją obecność w sieci, branży IT, itp. Ok… Mam profil na linkedin, profeo i goldenline, także odbudowuję portfolio - więc trochę bez sensu. By stać się wiernym i dobrym źródłem informacji o sieci - tja… Google są w tym dużo lepsze, a blogów Ci o tym u nas dostatek. By tworzyć… sprawdziłem się w tworzeniu innych rzeczy. Wtedy pozostała mi wersja: by uzewnętrznić swoje osobiste przemyślenia i emocje. Tu za to pojawiło się pytanie: na ile mogę?

Jeśli sieć to coś ogólnie dostępnego, jeśli każdy kto np. chciałby mnie zatrudnić może tu trafić - to czy warto? Był taki okres, że zamazywałem za sobą wszelkie ślady… Dziś wiem - to nie ja. Lubię wspomnienia, lubię pamiętać, lubię być sobą, lubię pokazywać siebie, lubię się uzewnętrzniać. Co prawda, inaczej niż kiedyś. Nie wrzucę tutaj swoim przemyśleń typu: kocha, nie kocha, czy tęsknię za moim dziubaskiem. Ale zawsze, raz na jakiś czas znajdę jakąś myśl, którą będę chciał się podzielić. I czy przeczyta to jedna, dwie, czy setka osób to ważne jest to, co ja chciałem osiągnać. Zostawić za sobą taki mały ślad… Może ktoś wpadnie, może nie. Może ktoś z kim nigdy już więcej nie zamienię słowa, znajdzie tutaj tą część mnie, której tej osobie brakuje. A nie może już po więcej sięgnąć.

Oderwałem się myślami i zgłubiłem wątki, które chciałem poruszyć. Może i lepiej. Bo czas zejść na ziemię. Co teraz zrobię? Otóż kolejne dni upłyną pod znakiem dość intensywnej pracy. Jak już mówiłem od sierpnia pracuję na nowym stanowisku, które dość mocno mnie eksploatuje (i dobrze, bo czuję się w żywiole). Poza tym, choć już nie koduję, staram się rozwijać i dlatego chętnie pomagam znajomym. Tutaj napewno zobaczycie nową twarz autoryzowanego fanclubu blog-27.pl, nowy fanclub Miley Cyrus, zmian kilka w eFarna (w końcu) oraz reaktywację galerii mojej ślicznej przyjaciółki modelki Sylwii Gołko.

Poza tymzapraszam was do słuchania Radia Szczecin 29 września o godzinie 22 (jeszcze potwierdzę). Będę gościem audycji Myszka, w której poruszymy tematykę e-społeczności i tego, czy jest jeszcze tutaj miejsce na nowe pomysły.

Jeśli chodzi o bloga, nie wiem czy uda mi się go posprzątać w ten weekend, ale raczej wylecą stąd tematy służbowe, zostanie za to tyle ile możliwe archiwum i galerie… i dużo, dużo, dużo wspomnień. Bo to są nasze skarby - których nikt nam nie odbierze.